relacje z wycieczek pieszych i rowerowych
30 07 2021

Relacje



Licznik:

13833

58046

 



Podlasie i Polesie 2021
Poleski Park Narodowy, Równina Parczewska, Garb Włodawski, Nadbużański Park Krajobrazowy, Podlaski Przełom Bugu, Równina Łukowska, Równina Kodeńska, Zaklęsłość Łomaska, Zaklęsłość Sosnowicka,

Wstęp:
w wolnych chwilach (wieczorami) będe dorzucał tu zdjęcia wykonane na trasie, a w planie mamy prawie 400km na rowerze i coś pewnie na trasach pieszych, kończymy 30 czerwca, chyba że tak nam się spodoba że sobie przedłużymy.

O wycieczce: data: 18 czerwca 2021, długość: 520km, temperatura: 30 , pogoda: słońce
Trasa: dojazd samochodem na pierwszy nocleg w Parczewie
Opis dnia:Na miejsce dotarliśmy bez większych problemów. Podróż trwała 7 godzin, do Warszawy ok 5 godzin przez liczne objazdy na remontowanych drogach. Przez Warszawę przejechaliśmy Wisłostradą. Przejechaliśmy obok starego miasta i Zamku Królewskiego.Nawigacja tym razem spisała się na medal.
Dalej nową autostradą na Lublin, w Rykach zjechaliśmy na drogi lokalne i przez Kock dotarliśmy do naszej bazy w Parczewie.
Miejsce bardzo fajne, mały hotelik prowadzony przez starsze małżeństwo, pusto cicho i spokojnie.
Zrobiliśmy jeszcze zdjęcia z krótkiego spaceru, bazylika mniejsza nocą.
Tutaj pozostawiamy samochód, bedzie na nas oczekiwał przez następne, prawie 2 tygodni.

Parczewo dzień 1
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 19 czerwca 2021, długość: 50km, temperatura: 34 w południe - 28 pod wieczór , pogoda: słońce i obłoki chwilami je przesłaniające
Trasa: Parczewo - Lasy Parczewskie - Białka - Jezioro Białe - Sosnowica - Jamniki - Babcz - Wiązowiec
Opis dnia: Wyjechalismy rano (już o dziesiątej) na trasę, aby zdążyć dojechać do lasu przed największymi upałami. Lasy Parczewskie są piękne, nawet asfaltowe drogi są tam puste, potem się okazało że na drogi te jest zakaz wjazdu (nie dotyczy rowerów).
W połowie drogi koło wsi Białka, znajduje się Jezioro Białe, okazało się że jest to wielkie wczasowisko i kąpielisko. Stragany z pamiątkami, budy z lodami, smażalnie ryb, wielkie kąpielisko, w sumie mały Sopot. Zjedliśmy rybkę w jednej ze smażalni i wcale nie było drogo, filet z morszczuka, frytki i surówka za jedyne 20zł, u nas by się nie udało zjeść rybkę za takie pieniądze.
W Sosnowicy zrobiliśmy zakupy, zjedliśmy lody, do noclegu jeszcze 20km.
Po drodze jeszcze jedna atrakcja, Dąb Dominik, ku mojemu zaskoczeniu wejscie na szlak jest płatne. Trzeba zeskanować kod QR i dokonać płatności, gdyby jeszcze nie straszyli kontrolami, zrezygnowaliśmy z tej atrakcji.
Nocleg Kwiatowy Zakątek, wita nas kwiatami, tak jak było obiecane. Warunki bardzo dobre, cena w normie (50zł), trochę za blisko szosy, słychać samochody, ale w nocy to ucichnie.

Dzień 2
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 20 czerwca 2021, długość: 54km, temperatura: 32-28 , pogoda: słońce, obłoki na niebie
Trasa: Wiązowiec - Urszulin - Kulczyn - Hansk - Dubeczno - Jezioro Białe - Okuninka - Włodawa - Suszno
Opis dnia: Od rana upał, ale trzeba jechać. Na trasie mniej lasów i jesteśmy bardziej wystawieni na działanie słońca. Gdyby nie gruba warstwa kremów antysłonecznych tobyśmy się usmażyli żywcem.
Na trasie nic specjalnego nie ma, wsie miasteczka, pola, widoki, jest czym ucieszyć oczy.
Dopiero Okuninka jest miejscem szczególnym, dzień wcześniej byliśmy nad jeziorem i pisałem że to mały Sopot, ale tu to jest duży Sopot. Gwar, sklepy, kramy, lody, knajpki a do tego samochody i motocykle a między to wszystko ludzie. Wszystkie muszą być głośne i wielkie. To tak jakby w Sopocie na Monciaka wpuścili ruch uliczny. Straszne. Zjedliśmy tu obiad i na pamiątkę kupiłem sobie klapki, firmowe, Kubota.
W Orchówku idziemy na lody, dwa lata temu tu byliśmy, ale teraz te lody jakieś nie takie same, nie zachwyciły nas jak wtedy. Może oszczędzają na składnikach albo nasze wyobrażenia o nich się wybujały.
Włodawę znamy więc tylko robimy zakupy i jedziemy na nocleg do Suszna. Do Włodawy zresztą przyjdziemy jutro. Nocleg niezły, i tani. Jedna wada, na dwór strach wyjść bo komary żywcem zjadają. Ze spaceru wróciłem z czerwonymi od mojej krwi nogami, od zabitych komarów. Na szczęście okno w pokoju ma siatkę, można szeroko otworzyć, żadna bestia się do nas nie dostanie.

Dzień 3
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 21 czerwca 2021, długość: 15km, temperatura: 30-28 , pogoda: słońce, lekkie zachmurzenie
Trasa: Suszno - wzdłuż Bugu - Włodawa - Suszno
Opis dnia: Dzisiaj najdłuższy dzień w roku i dzień piechura. Rowery zostały w garażu a my wzdłuż Bugu, zakolami, przez chaszcze i krzaki, wąskimi dróżkami przy samej rzece, idziemy do Włodawy.
Rzeka jest niesamowita, to podobno ostatnia nieuregulowana rzeka w Europie. Różnorodność roślin, niespotykana u nas nad morzem, soczysta zieleń mimo upałów, dzikość otoczenia, i Łukaszenka po drugiej stronie rzeki, wygrażający nam, to stwarza niepowtarzalny klimat.
Straż graniczna nas tym razem niedopadła, przyjechali na motorach w momencie jak już odeszliśmy od rzeki, i pomaszerowaliśmy w kierunku miasta.
Rynek w mieście rozkopany, w sumie niezwiedzaliśmy bo byliśmy tu na poprzednim wyjeździe, 2 lata temu. Skupiliśmy się na zjedzeniu obiadu, zrobieniu zakupów i zaliczeniu kolejnych lodów. Lody rzemiślnicze, tradycyjne, pychota.
Powrót najkrótszą drogą wzdłuż szosy, około 4km. Posiedzieliśmy jeszcze nad Bugiem, popijając ciemne piwko, aż zaczęły zapadać ciemności. Trzeba się pakować, jutro znowu na rowery.

Dzień 4
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 22 czerwca 2021, długość: 52km, temperatura: 30-26 , pogoda: słońce, dużo obłoków
Trasa: Suszno - Różanka - Hanna - Sławatycze - Dołchobrody - Jabłończ - Kodeń
Opis dnia: To dzisiaj wsiadamy na rowery, po regeneracji sił, pełni werwy wskakujemy na swoje pojazdy.
Wzdłuż szosy zrobiono elegancką dróżkę rowerową, dopiero w Różance skręcamy na boczne drogi, mamy tu do obejrzenia park dworski, gorzelnię, zabudowę folwarku, organistówkę, po czym wracamy na główną szosę.
Przy szosie natrafiamy na wieżę widokową z miejscem postojowym dla rowerów. Wchodzimy oczywiście na górę i robimy zdjęcia z górnych kondygnacji.
Na 20km większa miejscowość - Hanna. W centrum park, o dziwo bez grama betonu, prezentuje się znakomicie. Obok parku, mini skansen, stare domy, a przy jednym z nich, artyści za pomocą pił spalinowych, z wielkich kłód drewna tworzą rzeźby, chyba świętych na potrzeby kościoła. Przyglądamy się ich pracy dłuższą chwilę.
Jedziemy dalej, po paru kilometrach znowu skręcamy na boczną drogę, do Mościsk, Nowosiółka i Jabłecznej. Nazwa Mościska została nadana na cześć odwiedzającego tą miejscowość prezydenta Mościckiego, przez ludność mieszkającą tu, pochodzenia Olenderskiego. W Jabłecznej robimy zdjęcia klasztoru i dojeżdżamy aż do Bugu, gdzie znajduje się rezerwat dębów szypułkowych.
Wracamy na szosę i jedziemy Sławatycza. Tutaj rzucamy się na miejscowe lody. Lody takie sobie ale na bezrybiu i rak ryba.
Do naszej kwatery w Kodeniu już niedaleko. Szosa prowadzi nas przez las, duża część drogi w cieniu, więc można ten upał jakoś wytrzymać.
Kwatera w starym stylu, czuję się jak w Cepelii, albo muzeum staroci. Najważniejsze że jest prysznic, i wi-fi.

Dzień 5
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 23 czerwca 2021, długość: 48km, temperatura: 30-24 , pogoda: słońce, dużo obłoków, pod koniec jazdy ulewa i burza z piorunami, wieczór już normalny
Trasa: Kodeń - Kostomłoty - Terespol - Krzyczew
Opis dnia: Żegnamy się z miłymi gospodarzami i jedziemy w dalszą drogę. Pan Jan Panasiuk przez 30 lat mieszkał w Gdyni, był marynarzem, pływał na statkach różnych bander. Jego żona, Luba, pracowała w Bałtyku, w Oliwie. Po wypadku na ststku, przenieśli się na ojcowiznę do Kodenia. Zbudował tu dom, gdzie przyjmuje turystów i jest organizatorem różnych wydarzeń kulturalnych.
W Kodeniu mijamy słynne sanktuarium, zwracamy też uwagę na budynek byłej synagogi, aktualnie adaptowany na przedszkole.
Kolejna atrakcja na trasie to Unicka Cerkiew w Kostomłotach. Jakże inna architektura sakralna od znanej nam na codzień, złote dachy, bogate zdobienia, to wszystko robi wrażenie. Widać to na poniższych zdjęciach.
Jedziemy dalej, cały czas wzdłuż Bugu, i szlakiem Green Velo. Krajobrazy jak na naszych Żuławach, tylko mniej zabudowań.
Kolejna miejscowość, Terespol. Przejście graniczne puste. Miasto nieciekawe. Jemy tu obiad w restauracji 7 Smaków. Menu bogate i cenowo przystępne, oprócz nas obiad spożywa kilka grup rowerowych, wędrujących szlakiem Greenvelo.
Jedziemy dalej, na niebie narasta zachmurzenie, wyczuwamy nadchodzącą burzę, a do noclegu jeszcze 15km. Co raz częściej słychać pomruki burzy. Jakieś 2km przed noclegiem zaczyna padać, najpierw delikatnie, przyśpieszamy tempo, pada coraz mocniej, w końcu zrywa się ulewa i silny wiatr. Ostnim rzutem wjeżdżamy do wiaty autobusowej. Na dworzu armagedon, ulewa, wiatr, błyskawice, pioruny. Jesteśmy zmoknięci, a do noclegu brakuje nam zaledwie 300 m. Burza po 20 minutach mija, a my już bez przeszkód trafiamy na nocleg.
Śpimy w małym, drewnianym domku, cały teren przygotowany pod turystów, ławeczki, tarasy, skoszona trawa. Do Bugu jakieś 300m, gdzie spędziliśmy wieczór, popijając piwo i wpatrując się w drugi Białoruski brzeg, a tam nic, żywego ducha nawet nie ma.

Dzień 6
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 24 czerwca 2021, długość: 53km, temperatura: 30-32 , pogoda: słońce, dużo obłoków, wieczorem burza i deszcz
Trasa: Krzyczew - Bohukały - Zaczopki - Wierchliś - Janowo Podlaskie - Zaborek - Klonownica - Hrud - Cicibór Duży - Biała Podlaska
Opis dnia: Trzeba opuścić to piękne miejsce i jechać dalej. Wyspani, mimo stukania młotkiem o 5 rano, pana który koniecznie chciał o tej porze naprawić trampolinę. Żegnamy się z miejscowym kotem i panią gospodynią i w drogę.
Nie napisałem tego wcześniej, ale już drugi dzień jesteśmy na Podlasiu. Płaskie równiny przechodzą stopniowo w teren pagórkowaty, zaczynają się podjazdy, naszczęście niewielkie. O upale niepisze bo mamy go codziennie.
Dużo obiecujemy sobie po Janowie Podlaskim. Zwiedzanie stadniny, zamku, obiad, a tu stadnina zamknięta, jeść nie ma gdzie, są za to dobre lody, a zamek oglądamy tylko z dziedzińca.

Jedziemy głodni do Białej. Im bliżej miasta tym większy ruch. Dróżki rowerowej nie ma, a obok nas przemykają wielkie cieżarówy. Strach się bać. Na szczęście cali dojeżdżamy na nocleg. Jest to hotelik, niskiego standartu, w którym więkkszość pokojów zajmują Ukraińcy.
Szybkie zakwaterowanie i na miasto. Idziemy na rynek, gdzie zamawiamy sobie sałatkę grecką, a ja piwo Osjann. Jutro dalszy ciąg zwiedzania miasta.

Dzień 7
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 25 czerwca 2021, długość: 15km, temperatura: 29-24 , pogoda: słońce za mgłą
Trasa: Zwiedzamy Białą Podlaską, idziemy pieszo
Opis dnia: Dzisiaj już drugi raz, na tym wyjeździe, mamy możliwość trochę sobie pochodzić. Zwiedzamy Białą Podlaską.
Miasto ma długą i ciekawą historię, do naszych czasów przetrwało wiele zabytków, jest więc co tutaj zwiedzać.
Zaczynamy od posiadłości Radziwiłów, pieknego pałacu, w którym obecnie mieści się bilioteka, szkoła muzyczna i muzeum Podlasia, które oczywiście zwiedzamy. Robimy sobie zdjęcia na ławeczce Kaczyńskiego, oczywiście Bogusława, a nie tego o którym sobie pomyśleliście.
Zwiedzamy rynek, pięknie odnowiony i mimo to pozostawionu tu dużo zieleni. Jest tu ławeczka Ignacego Kraszewskiego, przy której robimy sobie zdjecia, jemy też obiad i pyszne lody których jest tu zatrzęsienie.
Włóczymy się po starych uliczkach, na których przetrwało wiele starych domów. Zdjęć niestety nie zrobiłem, gdyż parkujące samochody skutecznie zasłaniały urokliwe uliczki starego miasta.
Odwiedzamy też kirkut, cerkiew, parki miejskie i wszystko na co się natkneliśmy w naszych wędrówkach.

Dzień 8
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 26 czerwca 2021, długość: rowerami 40km, pieszo 5km, temperatura: 26-22 , pogoda: słońce zamglone, chmury
Trasa: Biała Podlaska - Międzyrzec Podlaski
Opis dnia: Po przerwie na zwiedzanie Białej, znowu wsiadamy na rowery. Misto opuszczamy jadąc przez dzielnicę domków jednorodzinnych. Przekraczamy drogę nr 2, na Terespol i dalej gruntówką przez dobre 10km.
Na trasie mamy dwór w Kownatach, ale tak naprawdę to go nie ma. Żałosne resztki, obrośnięte zielenią.
Dalej mamy już asfalt, pola, lasy, łąki, taki standard.
We wsi Dziadkowo Folwark, wielki zakład, produkujący napoje, Krynica Vitamin. Podobno jeden z największych w Europie.
Śpimy w Hotelu o nazwie Las Vegas. Bardzo światowa nazwa, standard już nie tak światowy, ale jest nieźle, mamy nawet balkon, widać na zdjęciu.
Miasto ładne, rynek zagospodarowany, na szczęcie nie został cały zabetonowany, jak w innych miastach, zostawiono też sporo zieleni. Przez miasto przepływa rzeka Krzna, tworząc malownicze zakola, obrośnięte szuwarami, gdzie kaczki i żaby mają istny raj, a ludzie spacerując mogą się zrelaksować.

Dzień 9
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 27 czerwca 2021, długość: rowerami 34km, pieszo 3km, temperatura: 24-26 , pogoda: słońce, dużo obłoków
Trasa: Międzyrzec Podlaski - Bereza - Szóstka - Turow - Białka - Radzyń Podlaski
Opis dnia: Dzisiaj w planie mamy krótką trasę, tylko 30km. Upału nie ma, gorąco robi się tylko gdy chmury odsłonią słońce. Na szczęście przez większość czasu jest zasłonięte. Przez cały czas asfalt, ruch niewielki, tylko na ostatnich 5km, jedziemy drogą nr19 razem z samochodami.
W Szóstce, na głównym skrzyżowaniu, we wsi, stoi przewoźny punkt sprzedaży lodów, Zielona Budka. Korzystamy z okazji, bo do Radzynia już drugiej okazji nie będzie.
Po drodze robimy sobie na zacienionej łące postój, i dobrą godzinę odpoczywamy. Zapadam nawet w drzemkę.
Nocleg w Hoteliku Niedźwiadek, rozpakowujemy się i idziemy na zwiedzanie i poszukiwanie obiadu. Zaczynamy od parku i Pałacu Potockich, potem starymi uliczkami docieramy do pizzeri, Best. W lodziarni tradycyjnej, w centrum jemy pyszne lody i udajemy się na nocleg.
.
.
.

Dzień 10
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 28 czerwca 2021, długość: 67km, temperatura: 26-24 , pogoda: słońce, dużo obłoków
Trasa: Radzyń Podlaski - Marysin - Kuraszew - Wólka Zdunkówka - Gęś - Parczew
Opis dnia: Miało być 30km wyszło 65km. A to wszystko przez dodatkowe pomysły które powstały po drodze.
Decydujemy się pojechać do Gęsi, wsi rodzinnej naszej koleżanki, Małgosi. Okazały kościół, godny miasta. Wieś porozrzucana na dużym obszarze. Domek babci odnajdujemy na drugim końcu wsi. Zbieramy zielone jeszcze owoce orzecha włoskiego na nalewkę i ruszamy w ostatni kawałek drogi, do Parczewa. .
.
.
.

Dzień 11
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 29 czerwca 2021, długość: 550km, temperatura: 24-28 , pogoda: słońce i obłoki na niebie
Trasa: Parczew - Radzyń - Jerusal - Siedlce - Warszawa - Mława - Gietrzwałd - Gdańsk
Opis dnia: Czas odpoczynku minął,trzeba wracać do domu. Ale po drodze mamy jeszcze jedną atrakcję. Jerusal - miasteczko w którym dzieje się akcja kultowego serialu Ranczo. Mamy po drodze, nie trzeba kilometrów nadkładać. Jesteśmy mile zaskoczeni, serialowe akcenty zostały zachowane. Kościół, plebania, sklep Krysi, słynna ławeczka przed nim. Ludzi jest spoeo, wszyscy chcą na niej usiąść i zrobić sobie zdjęcie. Przyjechała nawet lokalna telewizja i robi z turystami wywiady. Fajny klimat.
W drodze powrotnej robimy sobie jeszcze krótki postój w Mławie, dla rozprostowania kości. Nawet ładne miasteczko. Trzeba by tu przyjechać kiedyś na dłużej.
Do domu zajeżdżamy późno, zmęczeni upałem, na rowerze upał znosi sięjednak zdecydowanie lepiej. Chyba że samochód ma klime, ale nasz nie.

Na trasie wycieczki - dzień 12
Autor zdjęć: TDu


Mapa trasy (orientacyjna)
Kliknij aby powiększyć autor:tdu za zgodą: BiK


Widok na Bug
Kliknij na wybranej panoramie panoramę wykonał: TDu

wykonał: TDu     email:tdu1311@o2.pl   


relacje ogladało: 252 osób
























Strona dostępna pod adresami:   naszewedrowanie.glt.pl,   tdu.glt.pl